Alpentherme Ehrenberg odwiedziliśmy dzień po wizycie w saunarium Atoll Achensee, miejscu, które wysoko ustawia poprzeczkę pod względem skali i spektakularności. Tym ciekawsze było zestawienie tych dwóch doświadczeń niemal bezpośrednio po sobie.
Już sama droga do ośrodka miała w sobie coś nieoczywistego. Choć nocowaliśmy w Austrii, podróż do Alpentherme prowadzi przez Niemcy. Ten krótki tranzyt dodatkowo podkreśla pograniczny charakter regionu i przywołuje na myśl naszą wizytę w Kristall Trimini Kochel am See, kiedy nocując w Niemczech do niemieckiego saunarium jechaliśmy przez Austrię.
Był to kolejny spokojny dzień. Z zewnątrz obiekt może nieco rozczarować turystów nastawionych na architektoniczne „wow”. Bryła Alpentherme Ehrenberg bardziej kojarzy się z osiedlowym basenem niż z alpejskim kompleksem wellness.
Dopiero po wejściu do strefy saun odsłania się właściwy charakter tego miejsca. Saunarium jest duże i nowoczesne, a jego istotna część znajduje się na zewnątrz, w przestrzeni zaprojektowanej w stylu siedliska. Drewniane zabudowania, otwarta przestrzeń i naturalny rytm poruszania się sprzyjają wyciszeniu. Centralnym punktem strefy jest spory basen z dyszami do hydromasażu, który naturalnie staje się miejscem regeneracji pomiędzy kolejnymi seansami.
Goście mają do dyspozycji duży, osłonięty obszar do opalania i wypoczynku między wejściami do saun. To przestrzeń, która nie narzuca tempa ani scenariusza. Można tu po prostu być, bez poczucia, że coś trzeba „zaliczyć”.
Seanse i saunamistrzowie
Seanse prowadzone były w trzech suchych saunach. Kunszt saunamistrzów nie należał do najwyższej, konkursowej ligi, jednak ich życzliwe zaangażowanie i pełen profesjonalizm w zupełności zaspokajały oczekiwania gości. Była to solidna, uczciwa praca, pozbawiona przesadnego widowiska, a jednocześnie oparta na szacunku do sauny i jej uczestników.
W pamięci szczególnie utkwiły nam prawdziwie gorące seanse, intensywne i konsekwentnie budujące temperaturę oraz atmosferę. Najmocniejszym wspomnieniem okazał się seans prowadzony przez saunamistrzynię o urodzie, posturze i sposobie bycia nieodparcie kojarzących się z Marią Czubaszek. Przy dźwiękach starego rocka, z zawadiackim uśmiechem, wylewała duże wiadra wody na wysoki piec i z zaskakującą energią rozprowadzała parę w przestronnej saunie. Bez patosu i bez zbędnych słów, za to z charakterem i trochę diabelskim uśmiechem.

Zaplecze i otoczenie
Restauracja przy basenie oferuje klasyczne dania o uczciwej jakości i w rozsądnej cenie. To dokładnie taki typ gastronomii, jakiego oczekuje się w tego rodzaju obiekcie. Bez kulinarnych ambicji, ale solidny, sycący i bardzo dobrze dopełniający całość oferowanych usług.
O szczególnej, nieoczywistej nietuzinkowości Alpentherme Ehrenberg decyduje jednak coś jeszcze. Otaczający obiekt rozległy widok skalistych gór nadaje temu z pozoru zwyczajnemu kompleksowi kontekst i głębię. Masywy wyrastające ponad strefą relaksu działają jak naturalne tło dla wyciszenia i odpoczynku.
Podsumowanie
Alpentherme Ehrenberg najlepiej sprawdzi się jako przystanek w podróży, a nie jej główny cel. To miejsce dla osób, które cenią ciszę, przestrzeń i brak presji uczestniczenia w nieustannym programie atrakcji. Dla saunowiczów szukających spokojnych, gorących seansów, solidnej infrastruktury i możliwości prawdziwego odpoczynku między wejściami do sauny. Mniej dla tych, którzy oczekują widowiskowych ceremonii wśród architektonicznego rozmachu.
Nie jest to obiekt, który próbuje konkurować z największymi i najbardziej widowiskowymi ośrodkami saunowymi Alp. Zamiast tego oferuje coś innego, spokój, przestrzeń i prostotę. Najlepiej smakuje nie wtedy, gdy oczekujemy fajerwerków, lecz wtedy, gdy pozwalamy sobie zwolnić i docenić codzienną solidność dobrze zaprojektowanej sauny.
W odpowiednim momencie podróży saunowej takie miejsca potrafią być dokładnie tym, czego potrzeba.
[2025-08-14]
